Na początek przedstawię wam jeden z dziwnych tekstów mojej nauczycielki od plastyki, pani "Cz" ( tak na nią mówimy). Jest to dosyć roztargniona "typowa artystka". Ale ją lubię.
No więc, pewnego dnia pani "Cz" pyta się chłopaka siedzącego przede mną w pierwszej ławce:
- Masz może skalpel?
- ... nie
-A żyletkę?
- Yyy... nie...
-To szkoda.
Pragnę zauważyć, ze powiedziała to z zupełnie poważną miną na twarzy (ona zawsze jest poważnia). Nie wnikam, do czego był jej ten skalpel potrzebny, zapewne do wycinania kolorowych gwiaaazdek i kwiatków. Do czego by innego xD
Tak, wiem, krótko. Jutro wstawię wam rozdział z mojej książki-parodii obsadzoniej w świecie Star Wars (nie żebym nie lubiła SW, bo kocham <3). Chyba nie będę wstawiała całej, tylko jak sie spodoba, a ten rozdział może być oddzielnym opowiadaniem :D. Będzie o "wietrzeniu spisku". :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz